historyjka wcale nie "z kapelusza":

W pewnym państwowym sklepie złotniczym (czasy kończącej się komuny) kupiliśmy któregoś dnia z moją DRUGĄ POŁOWĄ największą spośród tych, jakie były,  obrączkę z certyfikatem. 
Ponieważ  chcieliśmy z niej zrobić dwie, udaliśmy się do znajomego złotnika, p. Siersz.
Ważąc już na ręce ową, dopiero co kupioną, obrączkę, jegomość ów powiedział, że nie może ona tyle ważyć.
Zaraz wrzucił ją na właściwą sobie (sic!) wagę.
Za chwilę autorytatywnie stwierdził, że obrączka nie ma wagi, która jest oficjalnie, do niej dołączona.

Żeby zrobić z niej dwie obrączki, musi on dodać nieco złota.
Zatkało nas.
Na pytanie, czy to możliwe, odpowiedział, że tak bywa. (!)
Czyżby  w tym tkwiła tajemnica postawionego niedawno przez niego domu?
Gratuluję. Sobie znajomości. W żywe oczy - szachraj. Specjalista od siedmiu boleści
Kot w worku? A może zając?
gdyby nie to, że to "znajomy" domu, miąłby za swoje! A tak, przeszliśmy nad sprawą do porządku dziennego.

Dzisiaj historia ta zaliczana jest do anegdotek z cyklu: " znajomi rodziny".

a girl

kts Ostatnia aktualizacja:  2016

® wszelkie prawa zastrzeżone - ZAiKS

kontakt-contact to <!--Wyszukiwarka-->skrzysia back to main site of <!--Wyszukiwarka-->Krzesława - <!--Wyszukiwarka-->Tatiana button to<!--Wyszukiwarka--> skrzysia