Mój słoń

gdyby nie te uszy, gdyby nie ten „luk”
serce me złamałby nawet kaczy stuk
gdyby nie ta mina, staroświecki łach
ciachem bez zarzutu byłby tamtej brat

Bo ja oblewam się potem
Cała drżę, gdy czasem on
„Jakby nigdy nic” mnie trąca
Ten mój, „w porcelanie, słoń”

rzuca dziwne teksty, „o co tu kaman”?
inne też zaczepia, masakryczny drań
nie wie, że w snach moich czasem marzę, by
podszedł i zapytał, czy nie pomóc mi

Bo ja oblewam się potem
Cała drżę, gdy czasem on
„Jakby nigdy nic” mnie trąca
Ten mój, „w porcelanie, słoń”

muszę się kumplować, taki nakaz dziś
wcale nie mam czasu, gdy mój idzie Ptyś
myślę czasem sobie, czy rozważną być?
jaką by mnie lubił: czy „sauté”, czy pic

Bo ja oblewam się potem
Cała drżę, gdy czasem on
„Jakby nigdy nic” mnie trąca
Ten mój, „w porcelanie, słoń”

boję się pająków, mroku, wycia psów
może by tak razem przejść przez wiele dróg?
co na siebie wrzucić, krzyczę w szafy kąt
kiedy rankiem w duszy się pojawia on

Bo ja oblewam się potem
Cała drżę, gdy czasem on
„Jakby nigdy nic” mnie trąca
Ten mój, „w porcelanie, słoń”


dzisiaj wiem!

Krzysia Skrzypczyńska, 01.12.2009


muz. Piotr Nowak
voc. Katarzyna Starosta

©K.S Ostatnia aktualizacja:  2016

zapisz do ulubionych