dzienniki na poeci
somewhen - <!--Wyszukiwarka, seek, search-->krzysia
ręce opadają
09.10.03 dzieciaki z pobliskiej szkoły udowodniły dzisiaj, że cała reszta (w tym -  ja) to durnie. Od kiedy chodzą do - obok - szkoły, znają dwa kody, które otwierają drzwi do wszystkich wieżowców na naszym i pobliskim osiedlu. A my - rodzice młodszych dzieci, podobnie, jak  i starsi lokatorzy - nie. Kiedy zakładano tablice kodowe ( i wręczno każdemu lokatorowi osobny, specyficzny, kod w kopercie ), każdy z nas poczuł się wreszcie bezpieczny. Po czorta ta cała głupawka? Ładnie musiał się ślusarz ( fe, specjalista, znający się, przecież, na kodowaniu, elektronik ) śmiać w duchu, albo i nie tylko w duchu ... Teraz  ja znam jeden z tych kodów (drugiego się nie nauczyłam ) i  "odsprzedaję" wiadomosć sąsiadom. Ciekawa byłam świadomości ich niższej  i wyższej. Część pokazała oburzenie, część uważa to za normalne ( nie wiedząc, że sprawa dotyczy szerszego pola niż tylko jednego budynku ). Kiedy powiedziałam o tym jednemu z lokatorów pracujących w społdzielni mieszkaniowej, sprawę zbagatelizował mówiąc, że wiedzą o tym, bo "z kodu korzysta przecież listonosz i nosiciele gazet" (!) Myślę, że też każdy "spec" ze spółdzielni. Głupota, niewiedza czy brak wyobraźni?  Czy tylko naszych dwóch spółdzielni czy całego miasta? Czy tylko tego miasta czy wielu miast w Polsce? Czy tylko w Polsce czy jednak w Polsce? Czy to aż nonszalancja czy aż bezczelność? Ludzie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ręce opadają.

 "Bezpieczeństwo".
rocznicowe
11.09.03 Druga rocznica. Świat wtedy zwariował. Niezrozumienie dla innych.  Paranoiczne samochwały, przekonane o swej wyższości, zatruwają od dawien dawna życie innym. A przecież już w przedszkolach rodzą się takie ... mądrale. I wtedy ich rodzice cieszą się ... że bobasek taki wygadany, że synalek taki przebojowy, że maluszek ... radzi sobie. Nie dobrze.. Chwila ciszy. I przemyśleń.
dziwaczne jest
06.09.03 zaczynam dogadywać się. A nie trawiłam. I tamta strona też. Mnie. Jak długo trzeba się przyglądać, zanim coś powie się niepotrzebnego. To taki drugi numer. Ktoś mnie wkurza, a potem wdziera się w moje łaski i ociera nieomalże o lubienie.  Dziwaczne jest to wszystko, nieodgadnione.

dziś nie pamiętam, o kim to ... dobre ...

nie rozumiem (na wulgaryzmy w kontaktach między parą)
29.08.03 odczułam dzisiaj swój czas. Nie rozumiem tych udających. Przed samymi sobą. Nie rozumiem uczuć, które nimi nie są. Nauczona prawdy, nie rozumiem. Jak można pisać o uczuciu i wyostrzać się na nazywanie go? Nowe pokolenia? Produkt kłamstw zaprzeszłych? Nie chce mi się nawet z nimi gadać. Coś w tym jest.

na nowoczesne chodzenie ... pamiętam jakieś chamskie opowiadanie o sympatii ... na pewnym forum

na jarocińskim rynku (na zaczepki)
22.08.03 siedzieliśmy tak, we dwójkę, na jarocińskim rynku i w ciszy popijając małą czarną - ja, a synek słabą lurę, kontemplowaliśmy delikatne brzmienia dwuosobowej orkiestry, zbierającej drobne monety. Nagle wyrósł przed nami obcy, "słabozębny" jegomość, który koniecznie zachciał z nami, ze mną, rozmawiać. Kelnerka pouczyła go o zakazie zaczepiania gości ogródkowych, ale uparł się był i już. Dopiero moja słowna, ostra niechęć na wszelkie z nim dyskusje, spowodowała nagłe jego zniknięcie. Odszedł byl, ale dlugo jeszcze potem, kiedy ruszyliśmy oglądać miasto, czuliśmy za sobą wzrok tych, ktorzy razem z "kolegą" czekali na spragnionego.  Jeśli przysiądzie, natychmiast zaatakują.  Jak muchy.  To takie sobie miasteczko. Kiedyś - głośnych festiwali.

bieda, aż piszczy w mieście tak wielu  - kiedyś  - możliwości ...

wszystko może się zdarzyć"
17.08.03 materiał zaginął
strzał w ciemności (czyli nagromadzenie złej energii)
23.11.03 strzelali do nas. W nocy 4:46, tak, po prostu. Huk obudził Ciebie, posypała sie szyba w drobny mak. Uslyszałeś i mysląc, że to gdzieś obok, zasnąłeś. Nad ranem zobaczyliśmy, porwaną w ostre końce, szybę. Zdziwienie, zaskoczenie, przebiegające myśli; kto, dlaczego, czy ktoś ... ? Zgłoszenie na policję, zgłoszenie do spółdzielni mieszkaniowej, sugestie, domysly ... Przedstawiciel policji skrupulatnie odnotował informację o wczorajszej wizycie pewnej młodej kobiety, przedstawiciel administracji usuwał szybę, zamiatał okruchy, ktore za każdym razem pędziły ku dołowi nabierając coraz to większej szybkości. Szczęśliwie, drugi, na dole, był obstawą, aby nikomu nic sie nie stało ( marne  było to jego pilnowanie, ale nikt nie ucierpiał ). Przy okazji autorytatywnie stwierdził, że to karabinek, zasieg 1000 m i śrut. Że to wiatrówka. Że takich tu, na osiedlu wiele ... ze takich historii i jeszcze groźniejszych, wiele na osiedlu, tylko sie o tym nie mówi, że na pewno znów sie nie powtórzy ... (dlaczego zapewniał) W końcu powiedział, że zna takich. Kiedy zainteresowałam się tym, od razu dodał, że i tak nie powie. Policji chyba powie, jak bedzie trzeba? Tak myślę. Policję zatem powiadomiliśmy, jaka to szyba,( że to typ samochodowy i to, ze na pewno nie spadła sama ). Nieszcześliwy traf? Pomyłka w celowaniu? A może jeszcze co innego? Teraz wszędzie można nabyć wiatrowki na śrut. A przecież, jak się taką ma, to trzeba wypróbować, prawda? A to był wypadek przy pracy. A może nie? Powrócę do kobiety, tej, co nas odwiedziła. Zbierała podpisy pod deklaracjami zalożenia sobie wzmocnień na drzwiach. Oczywiście, za opłatą. Zrezygnowaliśmy. A to, potem, to nie wiadomo już. Następnego dnia sąsiedzi z góry wzmacniali drzwi, był wielki hałas, a jakiś młody (ładnie mówiąc) zadzwonił do drzwi, przedstawił się (jak się potem okazało, po wyświetleniu sprawy nie swoim imieniem i nazwiskiem ) i poprosił naszego syna do domofonu. On nie chciał podejść, ale za naszą, namową to zrobił. raxzem uslyszeliśmy coś, przy czym uszy puchną; " k...a, to ty" Tyle. Czy te trzy historie mają współny mianownik? Czy to tylko nagromadzenie przedziwnych zdarzeń, przypadkowe, choć podłe? Nie wiemy. Okaże sie przy kolejnym strzale. Bo "wypróbować" będzie chciał ktoś następny. Strzał w ciemności.

PS z dziś. A co do owego "kolegi", to okazało się, że to dwa łobuzy, mali, znani w okolicy złodzieje, chodzący do tej samej (!) klasy, z których jeden, udając przyjaciela naszego syna,  parę razy  potem (recydywa) okradał syna w naszym własnym domu. Prosił o wybaczenie. Dałam mu szansę. Wiem dziś, że niepotrzebnie.

fajna historia na film? ano, tak ... dla nas było niebezpiecznie...

mam już pewność niejaką
materiał zaginął
nie boli, ale zastanawia
31.10.03 materiał zaginął
wielki Peja (lektura szkolna)
09.10 .03

11.01.03

Usłyszałam dzisiaj Peję, tego  ustawicznego... głupola. Przeczytałam parę tekstów i ... sie rozchorowałam. Moje dziecko słuchało dzisiaj tego w szkole. Na muzyce. Rany ... Chyba wysadzę kogoś z fotela. Same k ... p ... deagi i złodzieje, paragrafy, "kratki", "w mordę" itede. Szybkie dojrzewanie w krótkim czasie. Zabraniam !! Chyba puszczę w eter swój protest song

na to odp: "chyba nie znasz sie na muzyce,a moze jestes nie tolerancyjna, a ty czego sluchasz?" (wersja autentyczna)

Peja - słuchałaś kiedyś jego tekstów? Bandycko wulgarnych, kryminalnych? Mogę Ci je przesłać. Jak podasz mail. Mniemam, że jesteś na tyle mloda, że słuchasz tylko rytmu. Nie chciałabyź, aby ktoś taki szedł z Tobą przez życie. Tu ukraść, tu oszołomić kogoś strzykawą, tu nabrać gościa i pośmiać się ... posiedzieć ... a co?! Chciałabyś? A co do mnie, jestem w ZAiKS-ie ( jeśli wiesz, o czym mówię) i piszę piosenki - hard rock, metal, rock. I niech Ci to wystarczy. Jeśli nie, idź swoją drogą. Jak to mówi się? Bujaj się? Widzisz. Ja słyszę i wsluchuję się. Żegnaj.

na to już nie było odpowiedzi...

bezsens
27.08.03 przychodzi zniechęcenie, kiedy dowiadujesz się, że ci, którym pomagasz, tworzą, z oficjalnym wrogiem, parę. Kolejna. Bezsens. Gra?

widocznie, o kimś blisko...

widzisz
23.08.03 materiał zaginął
Ty
22.08.03 materiał zaginął
casting
21.08.03 ciągle słychać o castingach, a to na modelkę, a to do jakiegoś programu. Ostatnio dowiedziałam się o castingu na ... pomoc domową do dziecka. Panie prowadzące imprezę odpowiednio ubrane, eleganckie, dostojne bawiły się w nabór. Zgłosiło się wiele panien, zdolnych, bo z językami i kursem komputerowym za sobą, z chęcią natychmiastową do negocjacji. Żadnej specjalnie nie interesowało małe stworzenie, które gdzieś tam biegało, którym miały się zajmować. To historia mojej koleżanki, która przybywszy do nowego miasta zdobyła ową posadę, choć bardzo się na ten spektakl spóźniła, a dowiadując się o alergii dziecka, zaraz zaproponowala pomoc. Dzieciak polubił ją do tego stopnia, że kiedy się pojawiała, dziecko natychmiast wyrzucało swoją mamę słowami:"a Ty już idź do tej pracy, no, idź, my sobie tu będziemy" Odźyło, zaczęło wreszcie się prawidłowo odżywiać, już nie na dawnych puszkach. Od tej pory minęło parę lat. Dopiero od niedawna wiem, że cała ta historia miała miejsce u bardzo bliskich znajomych moich rodziców.

mały jest ten świat...

ach, Ty moja Rodzinko
16.08.03 próbowaliście przechytrzyć naturę. Ciągle chcecie kogoś pokonać. Tym razem rękawicą po oczach oberwało słońce. Czyżby miał to być jakiś rekord Guinessa? W ciągu tygodnia nie moglo się udać. A bez tych filtrów ochronnych, to udar słoneczny był murowany. I po co tych bąbli zapłata? Ta kompromitacja, po co? Coś chcieliście udowodnić? Nam, im, sobie? Pozostał wstyd, ale i nauka? Wątpię. Za rok znowu zrobicie to samo. Dojrzałość nie zawsze równa jest dojrzałości. To, jak skakanie na główkę do wody. W tym samym miejscu niejeden złamał kark. Nie radzę mówić:" do trzech razy sztuka" , losowi udawadniać, bo ... odpuści. I pozwoli spawdzić. Martwię się.

słońce to nie solarium

fotelik
12.08.03 I po co tyle krzyku ? przecież fotelik samochodowy czemuś służy. Ma bronić i chronić. ..., że nie ważne na czym, ale ważne jak wysoko?..., że tak mówią ci z ubezpieczeń? a jaki masz ten fotelik? - bez atestu, Twoje dziecko oparło się i złamało. Taki - to śmieć. Z pianki. Nie miałby nawet szans w ewentualnym wypadku. Przecież, ten z atestem, to nie pianka, to silny plastikowy, wyprofilowany dwuelementowy produkt gwarantujący przeżycie. ..., że to niepotrzebna ostrożność ? To...ryzykuj, zaryzykuj, tylko potem...nie mów, że nie wiedziałeś...A cała sprawa tylko dlatego, że przez... pomyłkę ( czy rzeczywiście ?) zabraliście nasz zamiast ten swój (hm, równie dobry ?) nad morze. Nasze dziecko musiało "skorzystać" z Waszego. Oj, było niebezpiecznie!. Dobrze, że wszystko się skończyło pomyślnie. Dziś mamy nasz fotelik a Ty... Wasz. Wiem, że nie przekonałam Ciebie. I nie przekonam. W takiej sytuacji życzy się zwykle, abyś sam się przekonał. Ale... kocham Ciebie i Was, braciszku.
było tak, tak było...
komentarz ostatni (strona, choć autorska, zaginęła, usunięto własność)
20.10.06 kiedyś tam byłam, miałam własne wpisy, które poginęły, choć byly autorskie, potem strona stała się płatną, teraz zmienia się jeszcze bardziej, z nazwisk pozostało jedno, może dwa. Szkoda. Narzekam, jak staruch czy ... może mam rację? "we will see". Zdołałam uchronić resztki...

moje zapiski, moje - kiedyś - chwile zaprzeszłe, ale moje...

back to <!--Wyszukiwarka, seek, search-->Krzesława - <!--Wyszukiwarka, seek, search-->Tatiana banner <!--Wyszukiwarka, seek, search-->
Krzysi, jeśli chcesz się wymienić, pobierz

kts Ostatnia aktualizacja:
 2006 - 2016
 
kontakt-contact to <!--Wyszukiwarka, seek, search-->poetic banner <!--Wyszukiwarka, seek, search-->krzysi